I Rodzinna wyprawa na Jurę 22-24 sierpnia 2014

I Rodzinna wyprawa na Jurę 22-24 sierpnia 2014

W dniach 22-24 sierpnia 2014 roku odbyła się Klubowa Wycieczka „Jura 2014”. Wzięło w niej udział szesnastu klubowiczów. Wśród nich warto zwrócić uwagę na piątkę najmłodszych uczestników, którzy dzielnie pokonywali dzienne km w pierwszym szeregu! Dorobek uczestników to prawie 350km w mikstowym, urozmaiconym terenie i niezliczona ilość zwiedzonych obiektów krajoznawczych.

Nasz rajd rozpoczęli Grzegorz, Kamil i Sławek ruszając w piątek 22.08 o godz. 7:40 spod stadionu MOSiR w Pabianicach. Jednolite barwy, których Klub używa podczas rajdów już na tym etapie budziły spore zainteresowanie. Wytyczona trasa przebiegała przez Bełchatów, Słok, Dobryszyce, Radomsko, Gidle do Siedlec. Tego dnia najbardziej urzekł nas przepiękny szlak rowerowy prowadzący wokół Zbiornika Słok do Góry Kamieńsk. To było kilka naprawdę relaksujących km. Tego dnia nie zabrakło również „konusikowych spotkań”.

W Gidlach spotkaliśmy grupę pabianickich pielgrzymów a wśród nich „naszych” klubowiczów: Anię, Jurka i Mirka. Tu poczuliśmy po raz kolejny jak bardzo turystyka łączy pokolenia. Najsmaczniejszym akcentem spotkania była niewątpliwe pyszna micha wonnej zalewajki zagryzanej pabianicką bułką. Po wspólnym zwiedzaniu bazyliki w Gidlach trójka rowerzystów odprowadziła piechurów na miejsce kolejnego przystanku w Borowej, po czym pomknęła do … PABIANIC. Ale jak to? Otóż na krawędzi Jury znajduje się mała miejscowość, której nazwa brzmi znajomo :). Przed nami tego dnia jeszcze jeden podjazd, (ale za to, jaaaaaki) i ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że do schroniska (pokonując 136km) przybyliśmy, jako pierwsi!
Po chwili jednak dołączyli zmotoryzowani uczestnicy wyprawy i już oficjalnie można było rozpocząć Klubowy Rajd Rowerowy „Jura 2014”. Jeszcze tego samego dnia odbyło się nadzwyczajne zebranie klubowiczów ubarwiane przez Gabrysię i Igora oraz ich niezawodną gitarę.
Wczesny poranek powitał wszystkich uczestników pysznymi naleśnikami przygotowanymi przez druhnę komendantkę wyjazdu Monikę. Po tej słodkiej chwili byliśmy gotowi stawić czoła wyzwaniom na Jurze. Pierwsze km to nauka jazdy w formacji i podział zadań przy eskortowaniu grupy. Tego dnia pomoc Grzegorza, Igora, Pawła, Tomka i Sławka będzie nieoceniona. Stanie bowiem na najwyższym możliwym poziomie – z taką eskortą możemy pokonywać wszystkie trudności. Zaczynamy zwiedzać: Brama Twardowskiego, Źródła Zygmunta i Elżbiety, Zamek i Jaskinia Ostrężnicka. Tu powitały nas pierwsze wymagające podjazdy, ale wygodna ścieżka rowerowa, radość z pokonanych wzniesień i słodki pączek w Trzebniowie likwidują pierwsze oznaki zmęczenia. Naszym celem tego dnia są ruiny zamku obronnego w Mirowie oraz zamek w Bobolicach. Cała trasa wiedzie malowniczymi jurajskimi szlakami pośród lasów i wapiennych ostańców.

Podsumowaniem dnia jest wyczekiwany przez wszystkich obiadek i sjesta w Podlesicach. Jest to połowa dystansu, ale też i liczba zwiedzanych obiektów po drodze znacznie przewyższa „średnią” na tego typu wyjazdach. Z tego też powodu nieco modyfikujemy trasę powrotną i tu znów okaże się jak bardzo nasze identyczne rzucające się w oczy stroje są bardzo pomocne na trasie! Szacun kierowców aut – niewymuszony zupełnie :).

Przed nami najtrudniejszy odcinek trasy. W tym momencie Paula zamienia się rowerem z Marysią, a nasi podopieczni Magda, Nadia, Martyna, Rozalia, Stasio, wspinają się na szczyty swoich możliwości. W pięknym stylu docierają na miejsce wypoczynku pokonując tego dnia 52km. Podsumowaniem dnia jest wizyta na pustyni Siedleckiej, na którą nasi najmłodsi uczestnicy wspólnie z rodzicami znajdują jeszcze siły i ochotę. Bo kto nie chciałby się potaplać w piasku 😛

Wspólne poszukiwania źródełka wody w wyschniętej oazie nie przynoszą efektu, ale mimo to dzielni podróżnicy stają na szczycie najwyższego piaszczystego wzniesienia w okolicy!
Dzień pełen wrażeń kończymy przy wspólnym wielopokoleniowym ognisku oraz zapiekance przygotowanej przez Marysię i Paulę, która rozeszła się w mgnieniu oka. Na deser podano wspaniałe wypieki Magdy, Moniki, Marysi i Gabrysi. Do naszej wesołej grupy dołącza „rowerokrakus” Tomek spotkany wcześniej na pustyni.

Niedziela 23.08 przywitała nas deszczem, samotnym zagubionym turystą dobijającym się o 8:00 do drzwi naszego schroniska i JAJECZNICĄ wydaną przez Gabrysię i Monikę. Tego dnia decyzja mogła być tylko jedna. Oczywiście zwiedzamy! Choć deszcz starał się nas zniechęcić to odwiedzamy Złoty Potok i Pałac Raczyńskich oraz dworek Krasińskich.

Pogoda wciąż próbowała pokrzyżować nam szyki, ale my mieliśmy w zanadrzu szybko podejmowane decyzje. Nasz wybór padł na Jaskinię Głęboką. To jeszcze mało znana atrakcja Jury, ale warto tu zawitać ze względu na wspaniałą atmosferę towarzyszącą zwiedzaniu. Na szczęście nikt nie zgubił się po tradycyjnym wyłączeniu światła, choć wielu prawie uwierzyło, że nasz przewodnik zostawił nas samemu sobie. Nic z tego – to kolejna z atrakcji :). Lecz z pewnością najbardziej pozostanie w pamięci pewna historia związana z mieszkańcem tych podziemi tajemniczym Meta Menardi. Wspólne przeżycia tego wyjazdu podsumowujemy przy pysznym ogromnym placku włoskiej pizzy. Tego dnia jeszcze raz podczas tego wyjazdu zasiadamy przy wspólnym, rodzinnym posiłku.

Ponowna wizyta na Pustyni Siedleckiej oraz spacer Igra, Gabrysi Martyny i Nadii zabytkową aleją drzew w Złotym Potoku to ostatnie akcenty naszego wspólnego wyjazdu.
Ekipa zmotoryzowana została pożegnana machaniem synchronicznym przez tych, którzy planowali powrócić następnego dnia rowerami do Pabianic. Tego wieczoru w ramach dnia relaksu Grzegorz, Kamil i Sławek wybrali się na spacer w pobliskie kamieniołomy, z których pochodzą płyty zdobiące fasadę warszawskiego PKiN. W tym miejscu znaleźliśmy przepięknego jurajskiego amonita.

Poniedziałek 24.08 to ostatni dzień wyprawy. W promieniach wschodzącego słońca wyruszyliśmy na podsumowującą ten wyjazd wycieczkę. Trasa wyznaczona ostatniego wieczoru okazała się piękną, niepozbawioną wyzwań i obfitującą w ciekawe obiekty krajoznawcze. Ze śpiewem pokonywaliśmy ostatnie różnice wzniesień, a także „JURAJSKIE LEŚNE UTWARDZONE”. Trasa urzekła nas tak bardzo, że z przyjemnością umawialiśmy się na kolejne wspólne wycieczki. Jeden z najpiękniejszych tego dnia etapów wiódł leśnym traktem z Kruszyny do Ważnych Młynów. Powitanie asfaltowego „czarnego szlaku” uczciliśmy kęsami sernika wiedeńskiego.

Dobre tempo zawiodło nas wkrótce na pyszną herbatkę podaną przez uczestniczki wyjazdu Marysię i Paulę. Bełchatów miał być jednym z ostatnich przystanków, lecz wkrótce okazało się, że ….. Na nasze spotkanie wyruszyła ekipa powitalna. Paweł i Tomek dołączyli na rowerach, a wkrótce Monika wraz z Henrykiem, Rozalią i Stasiem eskortowali nas w drodze powrotnej. Wspólne podsumowanie wyjazdu odbyło się przy ciepłej herbacie i kolacji zaserwowanej przez rodzinę Grzegorza. Tego dnia wspólnie pokonaliśmy 156km.

 

http://credit-n.ru/offers-zaim/platiza-mgnovenniy-zaim-online.html

Dodaj komentarz

займы онлайн срочно